ill titleWspomnienia

Tekst zamieszczamy dzi?ki uprzejmo?ci Kasi Sobieckiej-Tomporowskiej, kt?ra spisa?a wspomnienia cioci Karoliny W?dkiewicz z domu Komorowskiej w maju 2009r.

Wspomnienia z Hanacz?wki
M?j prapradziadek Szczepan Sokaluk (m?wiono na niego Stefan) o?eni? si? z Karolin? Maksymowicz urodzon? w Kamionce Strumi?owej . Z opowiada? mojej cioci Karoli wynika, ?e dziadek Szczepan mia? sporo pieni?dzy, gdy? swego czasu by? zarz?dc? wszystkich d?br hrabiego Baworowskiego, od kt?rego otrzymywa? solidn? emerytur? w dolarach ( do 1939r.). Ju? po ?mierci ?ony zosta? nam?wiony przez jej siostr? Mari? D?oga (z domu Maksymowicz) na pobudowanie domu w Hanacz?wce, gdzie by?y przepi?kne tereny. Brat Karoliny Sokaluk - Micha? Maksymowicz ze Lwowa, je?dzi? tam cz?sto na narty. Tak wi?c, Szczepan kupi? ziemi? w Hanacz?wce b?d?c na emeryturze i przed sam? wojn? wybudowa? tam na stoku murowany du?y dom ( na 2 rodziny) z kolumnami i podestem , gdzie znajdowa? si? tak?e sad oraz ogr?d. Mia? to by? dom letniskowy, ale prapradziadek przeprowadzi? si? do niego po jakim? czasie. Dom budowali Ukrai?cy - s?siedzi, kt?rym nie szcz?dzi? pieni?dzy za ich prac?. Po wybuchu II wojny ?wiatowej przyby?a do niego c?rka Maria Komorowska (z domu Sokaluk) z m??em Janem i dzie?mi, kt?ra mieszka?a z rodzin? swojego m??a w M?awie. Musieli stamt?d ucieka? przed Niemcami i dotarli do dziadka Sokaluka ok. 20 wrze?nia 1939r. W Hanacz?wce wo?ali na nich "pany z wysoczyny", czyli pa?stwo ze stoku g?rskiego, ze wzgl?du na po?o?enie domu i na to, i? nie?le im si? powodzi?o. Sp?dzili tam prawie ca?? wojn?. Maria Komorowska by?a uznawana w okolicy za „dokt?rk?”, chocia? ni? nie by?a. Mieszkali tam we czworo, a do najbli?szej miejscowo?ci z aptek? by?o ok. 15 km, wi?c musieli mie? w domu zapas lek?w, banda?y, waty, ligniny, itp. Dlatego zawsze kto? do nich przychodzi? po pomoc. Kt?rego? razu pewnemu gospodarzowi wszed? w pi?t? kawa? drewna. Przyszed? on do Komorowskich. Maria posiada?a jakie? przyrz?dy ( penset?) i opatrunki, stara?a si? wyci?gn?? drewno, potem to obanda?owa?a, pola?a jodyn? ( kt?rej nikt nie mia? w ca?ej Hanacz?wce). I tak pomog?a jednej osobie, drugiej i nast?pnej, po czym okrzykn?li j? : „pani dokt?r Komorowska”. Obok mieszka?a ciotka z rodzin?, jedna z jej c?rek, Antonina D?oga, zrobi?a doktorat z filozofii. Wszyscy we wsi dziwili si?, ?e ta, co robi?a doktorat nie jest doktorem i pisz? do niej na kopercie „dr”, a ta co nie robi?a- jest…. W 1941r. dotarli w tamte strony Niemcy. Polacy pocz?tkowo zacz?li cieszy? si? z tego faktu, maj?c nadziej?, ?e uratuj? ich od Ukrai?c?w przez kt?rych ci??ko by?o normalnie funkcjonowa?. Po cukier trzeba by?o je?dzi? 30km do Lwowa , stan?? w kolejce, aby za jakie? 4- 5 godzin, albo i ca?y dzie?, dosta? 1 kg cukru. Ziemniaki we Lwowie sprzedawali na sztuki. Wi?c, jak wielka by?a rado??, gdy przybyli tam Niemcy. A ci, jak si? wzi?li za Polak?w…. We wsi by? ho?ownia, czyli kto? w rodzaju w?jta, so?tysa- bardzo wa?na osoba. W Hanacz?wce piastowa? to stanowisko Ukrainiec o nazwisku D?browski. Mia? on dw?ch syn?w. Kt?rego? dnia Maria Komorowska z rodzin? siedzia?a w domu, nagle wpad? do ich kuchni jeden z tych ch?opc?w i zacz?? krzycze?: „pany, wcikajty, idut was mordowat!, U?e wcikajty!” Przys?a? go ojciec, aby ostrzeg? rodzin? Komorowskich. Jednak Szczepan Sokaluk, zapyta?, jak oni go zamorduj?, je?li on da? im prac?, budowali mu dom, solidnie im p?aci?, teraz pomagaj? mu w sadzie, dobrze z nimi ?yje … Jan Komorowski zrobi? skrytk? . Mieszka? u nich dozorca, hodowa? krow? i znajdowa?y si? tam pozosta?o?ci nawozu. Jan razem z dozorc? zrobili w tym nawozie, jak gdyby sza?as, czyli w?a?nie skrytk?, gdzie mo?na by?o si? schowa?. Ma?a Karolina, wnuczka dziadka Sokaluka, powiedzia?a, ?e za nic tam nie wejdzie poniewa? boi si? wszelkiego rodzaju dziur i ciasnych pomieszcze?. P??niej s?siedzi wybudowali dla nich drugi schron na granicy dw?ch gospodarstw. By?y tam ?wierki zasadzone przez Szczepana Sokaluka. Wyj?li jedno drzewko i kopali nocami w tym miejscu jam?. Wy?o?yli to s?om? i matami, ?eby rodzina Komorowskich oraz inni mieszka?cy Hanacz?wki mogli ukry? przed Ukrai?cami. To by?o w ten spos?b skonstruowane, ?e podnosi?o si? drzewo, pod kt?rym istnia?a wykopana skrytka. Jednak banderowcy wypatrzyli to miejsce i gdy by? napad, nie szukali wcale rodziny, wyci?gn?li ?wierk i do schronu wrzucili granaty. Tylko to uratowa?o rodzin? Komorowskich, ?e przyszed? ostrzec ich syn so?tysa oraz fakt, ?e ciocia Karola strasznie ba?a si? wej?? do bunkra. Dlatego te? Komorowscy z dzie?mi uciekli do miejscowo?ci Hanacz?w, oddalonej ok. 2 km . Dziadek Sokaluk nie wierzy?, ?e mog? go zamordowa? s?siedzi, z kt?rymi dobrze ?y? i p?aci? s?ono za budow? domu. A jednak sta?o si? inaczej… Na drugi dzie? po ucieczce do ko?cio?a Jan Komorowski ( zi?? Szczepana Sokaluka) wraz c?rk? Stef? ( moj? babci?), poszli do Hanacz?wki, aby sprawdzi?, co dzieje si? z dziadkiem i ewentualnie, ?eby zabra? go do ko?cio?a do ukrywaj?cych si? Polak?w. Niestety, obraz, jaki zastali, by? makabryczny... Dziadek Szczepan le?a? nie?ywy na podw?rku pomi?dzy rogiem domu a schowkiem przygotowany do schronienia si? w razie napadu. Mia? rozerwany no?em ?o??dek i wbity w skro? n??... Prawdopodobnie nie zd??y? dobiec do schronu. Po chwili przybieg? jaki? ch?opiec, aby uprzedzi? Jana i jego c?rk?, ?e zbli?aj? si? Ukrai?cy i b?d? chcieli tak?e ich zamordowa?, wi?c Komorowscy z powrotem uciekli do Hanaczowa, nie zd??ywszy pochowa? Szczepana Sokaluka. Ale dziadek mia? dozorc? domu, kt?ry zabra? jego cia?o i po kryjomu pochowa? w rogu cmentarza w Hanaczowie. Jednak zosta? za to ukarany - banderowcy zabili dozorc?, wbijaj?c w niego n?? z kartk? " Za to, ?e? dobrze pan?w pilnowa?". Zosta? zamordowany za to, ?e s?u?y? Polakom... Podobno mojego prapradziadka odkopano z tego miejsca i wrzucono do zbiorowej mogi?y. W Hanaczowie znajdowa? si? ko?ci??, szko?a i plebania w jednym miejscu. Poniewa? banderowcy zacz?li mordowa? Polak?w ( szczeg?lnie noc?) i obiecali, ?e na Wielkanoc wszystkie domy wysmaruj? polsk? krwi , wi?kszo?? rodzin schroni?a si? w ko?ciele, czy na plebanii. Ukrai?cy trzymali ich tam prawie tydzie?, chcieli si?? wzi?? ko?ci??, czyli ukrywaj?cych si? ludzi z pobliskich wsi. Wiedzieli, kto i ile os?b ukry?o si? w ko?ciele, gdy? wymordowali wszystkich pozostaj?cych w swoich domach. Najpierw zabijali mieszka?c?w Hanaczowa. To by?a makabra… Jeden ojciec mia? w trumnie dwoje ma?ych dzieci, rodzina pi?cioosobowa wymordowana no?em. Potem wzi?li si? za Hanacz?wk?. Po tych mordach Ukrai?cy powiedzieli, ?e nie zostawi? tak „Polaczk?w” i zabij? wszystkich, kt?rzy schowali si? w ko?ciele. A by?y takie przypadki w innych miejscowo?ciach, ?e wpadali do ko?cio?a i mordowali wszystkich po kolei. Deptali i pluli na rekwizyty do komunii. W ko?ciele schowani mieszka?cy okolicznych wiosek ( w tym Komorowscy) ju? po kilku dniach nie mieli co je??, nie mogli nigdzie si? ruszy?. Polscy partyzanci zrobili podw?jne okopy dooko?a ko?cio?a. Ale Ukrai?cy zdobyli te pierwsze, potem r?wnie? drugie i partyzanci do??czyli do wszystkich w ko?ciele. Byli z nimi tak?e ?ydzi. Kiedy us?yszeli, jak ju? kule bij? o mury ko?cio?a, ksi?dz powiedzia? : „Ja was wszystkich rozgrzeszam, musz? rozda? wszystkie komunikanty, ?eby Ukrai?cy nie pastwili si? nad nimi, kl?kajcie, komu zd??? to rozdam”. Dawa? je gar?ciami. Nagle kto? krzykn??, ?e Niemcy jad? do Hanacz?wki. Poniewa? Jan Komorowski zna? troch? j?zyk niemiecki, wi?c sprawdzi?, czy to nie s? przebrani Ukrai?cy. Okaza?o si?, ?e nie. Niemcy s?yszeli, ?e wszystkich wymordowano, wi?c przyszli do wsi po konie, krowy. Wtedy powiedzieli do Jana Komorowskiego :”Jak chcecie wszyscy ?y? to jed?cie z nami, bo jak my odejdziemy, to wasza noga ju? tu nie powstanie, w lesie za ka?dym drzewem stoi Ukrainiec”. I wtedy wszyscy, kt?rzy mieli dzieci uciekli z Niemcami do miasteczka powiatowego, 14 km od Hanacz?wki i przedostali si? na stacj? kolejow?. Ci, kt?rym wymordowano ca?e rodziny stworzyli partyzantk? i wzi?li odwet na Ukrai?cach. I tak Komorowscy uciekli ponownie w 1944r. prosto z ko?cio?a w Hanaczowie na swoje dawne m?awskie tereny... By? te? jeszcze jeden incydent w domu Komorowskich w Hanacz?wce podczas II wojny ?wiatowej. Rodzina mia?a d?ug? ?azienk? przy pokoju, ale bez wody ( korzystali ze studni znajduj?cej si? przed domem), wi?c znajdowa?y si? tam r??ne rzeczy, np. ubrania, stolik itp. Zamiast drzwi powiesili tam dywan, a w?a?ciwie to kilimy i ca?a ?ciana by?a zas?oni?ta. Gdy us?yszeli, ?e Niemcy szukaj? ?yd?w, ukryli w tym miejscu s?siada ?ydowskiego pochodzenia, Icka. Ojciec mojej babci podni?s? ten dywan do g?ry i krzykn?? :”Icek , w?a? tam, schowaj si?!” Niemcy przeszukali ca?y dom i nie znale?li go. Gdyby sta?o si? inaczej, wymordowaliby ca?? rodzina za ukrywanie ?yda. To by?y naprawd? straszne czasy, o kt?rych nie da si? i nie mo?na zapomnie?…

By? sobie Hanacz?w

Ze wspomnie? autora strony, sierpie? 2008r.

Po raz pierwszy do Hanaczowa, pojecha?em w grudniu 2004 roku.
Chc?c uczci? pami?? o moim ojcu, postanowi?em odszuka? i zobaczy? z bliska miejsce, w kt?rym si? urodzi?, jego ukochan? ojczyzn?.
Poza niew?tpliwie walorami widokowymi okolic Hanaczowa, obraz samej wioski nie sprawia? du?ego wra?enia, tym bardziej nie sugerowa? jej ciekawej przesz?o?ci i bogatej historii. Na miejscu zobaczy?em wie?, wygl?daj?c? na opustosza??, gdzie wi?kszo?? dom?w i zagr?d przedstawia?a obraz szarej i biednej wsi ukrai?skiej. Jedynym ?ladem, kt?ry podpowiada?, ?e miejsce to t?tni?o kiedy? ?yciem i mog?o by? ostoj? polsko?ci, by?y pi?kne kamienne nagrobki, jakie zobaczy?em na starym, zaro?ni?tym i zasypanym o tej porze roku ?niegiem cmentarzu. Widok by? niezwyk?y, w?r?d ?nie?nej bieli i powalonych gdzie nie gdzie krzy?y, sta?y okaza?e pos?gi ?wi?tych a na postumentach tych pomnik?w, wyryte by?y znajome nazwiska polskich rodzin: Woytowicz?w, Kwa?niewskich, Twardowskich, Figurskich, Sawickich i wielu,wielu innych.....


M?j ojciec, Edward W?jtowicz urodzi? si? w 1928 roku w miejscowo?ci Hanacz?w.
Gdy by?em nastolatkiem pami?tam, ?e czasami wspomina? Hanacz?w jako miejsce szcz??liwego dzieci?stwa. W jego wspomnieniach Hanacz?w zajmowa? szczeg?lne miejsce, troch? jawi? si? takim ?wiatem z bajki. Wspomina? tak?e Lw?w, w kt?rym po ewakuacji z Hanaczowa mieszka? przez kilka miesi?cy u swojej ciotki Antoniny Prusak. Opowiada? r?wnie?, ?e jako m?ody ch?opiec pracowa? w tamtym okresie, o ile pami?tam w jakiej? fabryce rower?w albo czekolady? we Lwowie. By?y to mi?e wspomnienia i informacje o miejscu jego urodzenia. Kilka razy ze ?zami w oczach wspomina? o swoim ocaleniu podczas nocnego napadu na jego rodzinn? wie? w zimie 1944 roku. Prze?y? ukryty w zaro?lach, stoj?c ca?? noc, a? do ?witu, po pas w lodowatej wodzie przep?ywaj?cego potoku. Powiedzia? r?wnie?, ?e napadu dokonali nienawidz?cy nas Polak?w, nacjonali?ci ukrai?scy. Te wspomnienia zawsze by?y kr?tkie, przerywa? je w chwili, gdy jego oczy robi?y si? wilgotne. Traumatyczne wspomnienia po zag?adzie Hanaczowa pozostawi?y w nim trwa?y ?lad do ko?ca i dlatego tak niech?tnie opowiada? o tamtych wydarzeniach. Niestety nie zd??y?em ju? dopyta? o szczeg??y, poniewa? w 1992 roku ojciec zmar?.

W kolejnych latach odczuwa?em potrzeb? poznania historii Hanaczowa i spo?eczno?ci, kt?ra tam ?y?a a jednocze?nie mia?em po prostu wyrzuty sumienia, ?e nic nie wiem o miejscu urodzenia w?asnego ojca. W?a?nie po pierwszej wizycie w Hanaczowie w 2004 roku, przegl?daj?c i porz?dkuj?c stare pami?tki rodzinne, odnalaz?em wzruszaj?cy list do ojca od jakiego? kolegi z Tarnowskich G?r (bez podpisu). W li?cie tym, autor opisa? przebieg zbiorowego pogrzebu pomordowanych hanaczowian, kt?rego by? naocznym ?wiadkiem. Pod koniec listu wyrazi? swoje marzenie s?owami; Edwardzie, ja te? chcia?bym jeszcze pojecha? i zobaczy? Hanacz?w!
Wtedy pomy?la?em, czy mo?na, tak po prostu zapomnie? o naszych przodkach i tej niewyobra?alnej tragedii, jaka ich dotkn??a? W?r?d innych pami?tek ojca odnalaz?em stare adresy i numery telefon?w, mi?dzy innymi moich dalszych krewnych mieszkaj?cych w Lubaniu, gdzie wkr?tce pojecha?em. Dzi?ki tym kontaktom dowiedzia?em si? o innym mieszka?cu tego miasta, panu Miko?aju Kwa?niewskim, r?wnie? urodzonemu w Hanaczowie w 1920 roku, kt?ry jak si? okaza?o, bardzo du?o wiedzia? na temat historii Hanaczowa i Kres?w. Uda?o mi si? z nim osobi?cie spotka? w jego domu w Lubaniu. Spotkanie i rozmowa z panem Miko?ajem u?wiadomi?a mi jak wa?nym miejscem w walce o niepodleg?? Polsk? by? Hanacz?w. Jak wspaniale i bohatersko potrafili hanaczowianie broni? siebie i innych przed zwyrodnialcami z UPA i SS Galizien. S?uchaj?c tych opowie?ci coraz bardziej ros?a we mnie duma i szacunek do moich przodk?w ale z drugiej strony czu?em zawstydzenie z powodu mojej niewiedzy kim byli hanaczowianie, moi przodkowie.
Na szcz??cie, dzi?ki temu zbiegowi okoliczno?ci, dotar?em do jednego z ostatnich ?wiadk?w i otrzyma?em odpowiedzi na pytania, kt?rych nie zd??y?em zada? w?asnemu ojcu.
Po opuszczeniu Hanaczowa ojciec m?j nigdy wi?cej nie mia? mo?liwo?ci odwiedzenia tego miejsca. Tworz?c stron? hanaczow.pl wype?niam wi?c w jakim? sensie Jego testament. Pozostanie jednak niedosyt i uciekaj?cy czas, kt?rego nie mo?emy zatrzyma?. Nie zatrzymamy r?wnie? odchodz?cych ludzi, Bohater?w tamtych wydarze?........

PW
Uytkownikw Online
Goci Online: 1
Brak Uytkownikw Online

Zarejestrowanch Uzytkownikw: 774
Najnowszy Uytkownik: Travisker
Copyright bazylek© 2009