ill titleTradycja i patriotyzm
Tekst pochodzi z ksi??ki pt. Dzieje Hanaczowa Miko?aja Kwa?niewskiego

?YCIE RELIGIJNE WSI I TRADYCJE Z TYM ZWI?ZANE

Parafia rzymsko-katolicka powsta?a, jak nale?y przypuszcza?, z chwil?, wybudowania ko?cio?a w 1803 roku. Parafia obejmowa?a, opr?cz samej wsi z przysi??kami, tak?e ludno?? polsk? w Hanacz?wce i Stanimierzu. Obs?ugiwany przez hanaczowskich ksi??y, by? tak?e ko?ci??ek w miasteczku Miko?aj?w, gdzie mieszka?o kilkadziesi?t rodzin polskich. Ko?ci?? stanowi? w?asno?? O.O. Franciszkan?w i parafia by?a obs?ugiwana przez ksi??y- zakonnik?w tego? Zgromadzenia. Ksi??y zawsze by?o dw?ch, tj. proboszcz i wikary.


Spotkanie po niedzielnej mszy

Opr?cz swych podstawowych obowi?zk?w duszpasterskich, ksi??a Ci, uczyli katechizmu w szkole w Hanaczowie i w szko?ach, w miejscowo?ciach obj?tych zasi?giem parafii. W ostatnich latach przed wojn?, proboszczem parafii by? O. Zbigniew M?ynik, wikarym - O. Fryszkiewicz (imi? nieznane). Tu? przed sam? wojn?, ksi?dza Pryszkiewicza zmieni? O. Leoncjusz Go?ci?ski. Kalendarium mieszka?c?w wsi nie polega?o na trzymaniu si? ?ci?le dat kalendarzowych. Do kalendarza zagl?dano rzadko, bo i po co? Przecie? nikt nie oczekiwa? na 1-go pensji, ani te? nie szuka? daty urodzenia, czy swojego patrona, bo we wsi nie by?o zwyczaju obchodzi? imienin czy urodzin. Jedynym, powszechnym niejako, wyznacznikiem czasu – by?y niedziele i ?wi?ta.

Na niedziel? oczekiwano z niecierpliwo?ci?, bo by? to dzie? absolutnego odpoczynku. By?a te? okazj? lepiej si? ubra?, zobaczy? wiele ludzi przed ko?cio?em, pomodli? si? i po?piewa? w ko?ciele. W niedziel?, by?o te? lepsze jedzenie, ni? w dni powszednie. Po po?udniu, a? do p??nego wieczora, spotyka?y si? grupki dziewcz?t i ch?opc?w, a gdy by?a jeszcze zabawa taneczna czy przedstawienie, do pe?nego szcz??cia niewiele ju? brakowa?o. Starsi mieszka?cy wsi zbierali si? r?wnie?, by troch? popolitykowa? i poplotkowa? nieco, je?li idzie o kobiety. Niedziela, by?a wi?c du?? odmian? w ?yciu spo?eczno?ci wiejskiej, utrudzonej ca?otygodniow? har?wk?. Do wa?nych ?wi?t, przygotowywano si? d?ugo i pieczo?owicie. O stron? duchow? zadbali ksi??a, za? trosk? o cia?o obarczano kobiety, kt?re potrafi?y „wyczarowa?” ?wi?teczne potrawy, z nie bogatej tak znowu – spi?arni. Najwa?niejsze, w odczuciu dzieci i m?odzie?y, by?o ?wi?to Bo?ego Narodzenia. Najwi?cej zaj?cia mia?y dzieci i m?odzie?. Tradycj? ju? by?o organizowanie na okres ?wi?t – ch?r?w m?skich i mieszanych, o du?ym repertuarze kol?d i pastora?ek. Dzieci natomiast, przy pomocy starszych, wykonywa?y szopki,zdobi?y je bogato, w?asnor?cznie wykonanymi ozd?bkami. Lepi?y gwiazdy, uczy?y si? na pami?? r?l w odgrywaniu jase?ek. Odnosi si? to do ch?opc?w. Dziewcz?ta robi?y ozdoby na choinki, prze?cigaj?c si? w pomys?owo?ci i pomaga?y matkom w porz?dkach domowych, a przed samymi ?wi?tami, w przygotowaniu – wieczerzy wigilijnej, sk?adaj?cej si? z wielu da?. Ubrana choinka, chocia? nie mia?a ?adnych ?wiecide?ek, kupionych w mie?cie, by?a tak pi?kna, ?e nie mog?a jej dor?wna? ?adna choinka miejska. Dzie? wigilijny d?u?y? si? najbardziej dzieciom – bo to by?o, przede wszystkim – ich ?wi?to. Najrado?niejsz? chwil? by?o wniesienie s?omy do izby, postawienie w k?cie snopa pszenicy i zapalenie ?wiecy wigilijnej. p??niej by?a pasterka. Same ?wi?ta i poprzedzaj?ca je wigilia z pasterk? – pozostawia?y na d?ugo niezapomniane wra?enie. Okres po?wi?teczny by? jakby kontynuacj? ?wi?t, bo przecie? wkr?tce by? Nowy Rok, a potem jeszcze Trzech Kr?li. Dzieciom, szczeg?lnie ?wi?ta utkwi?y w pami?ci, gdy chodzi?y po kol?dzie. Nic to, ?e nieraz pukano w szyby, co znaczy?o, ?e nie ?ycz? sobie kol?dnik?w, nie przejmowano si? te?, gdy ?obuziaki odgania?y ich od lepszych, dom?w. Kol?dowano zawzi?cie a? do ochrypni?cia, bo dla dzieci by?a to wielka przygoda. Nast?pnym wielkim ?wi?tem – by?y ?wi?ta Wielkanocne. Poprzedzone d?ugim postem, oczekiwane by?y r?wnie? z wielk? niecierpliwo?ci?. Kojarzy?y si? one zwykle z bogato zastawionym sto?em i ko?cem pewnych wyrzecze?, jaki ni?s? za sob? post. R?wnie? i ?wi?ta kojarzy?y si?, z najpi?kniejsz? por? roku, jak? by?a wiosna. W dni pogodne, w pierwszy i drugi dzie? ?wi?t, na pastwisku, dziewcz?ta ?piewa?y przer??ne piosenki do po?owy lat 30-stych jeszcze ukrai?skie, p??niej przewa?nie po polsku, a po 1936 r. – tylko po polsku. Piosenki nawi?zywa?y do zwyczaj?w ?wi?tecznych i oparte by?y na motywach ludowych. By?y te? okoliczno?ciowe przy?piewki o tre?ci satyryczno-humorystycznej. Pi?kny to by? widok, gdy korowody dziewcz?t kr??y?y po „B?oniach”, popisuj?c si? coraz to now? piosenk? ze swego, bogatego zestawu. W przewodni? niedziel?, tj. pierwsz? niedziel? po ?wi?tach, zabaw? powtarzano.



Ko?ci?? w Hanaczowie
w swojej dawnej
?wietno?ci


Nast?pne ?wi?to – zwane potocznie Zielonymi ?wi?tkami, obchodzono r?wnie? uroczy?cie. Ka?da zagroda by?a umajona drzewkami brzozowymi, wn?trze izb udekorowano ga??zkami, a na pod?odze rozrzucone ziele tataraku – wydawa?o niepowtarzaln? wo?. Zaraz po tym by?o Bo?e Cia?o, charakteryzuj?ce si? uroczyst? procesj?, do o?tarzy, rozmieszczonych w kilku punktach wsi. I wreszcie, oczekiwany przez m?odych, dzie? odpustu -?w. Marii Magdaleny, patronki tamtejszej parafii, przypadaj?cy na 22-go lipca. Uroczysto?ci odpustowe zawsze odbywa?y si? w niedziel?. Ju? od poniedzia?ku przed odpustem, zacz?li si? zje?d?a? kramarze, oznaczaj?c miejsca na kramy – palikami. W sam dzie? odpustu, ju? od wczesnych godzin rannych zacz?li si? gromadzi? ludzie przed kramami. W ko?ciele zacz?to odprawia? msze te? od godzin porannych, ze wzgl?du na du?? ilo?? ksi??y. Przy ko?ciele rozsiada?o si? du?o ?ebrak?w - kalek, kt?rzy ?ebrali o datki, odmawiaj?c modlitwy, zam?wione przez ofiarodawc?w. Tymczasem coraz wi?cej ludzi przybywa?o na odpust. Do kram?w trudno si? by?o docisn??. Bo czeg?? tam nie by?o? Opr?cz medalik?w, krzy?yk?w, szkaplerzy, ksi??eczek do nabo?e?stw, obraz?w ?wi?tych, itp, by?y tak?e broszki, fujarki, gwizdki i wiele innych drobiazg?w i ?wiecide?ek. Prezentowano szeroki asortyment wyrob?w cukierniczych. Nie zapomnieli te? przyby? ze swoimi wyrobami – masarnicy. Mo?na by?o kupi? r??nego rodzaju kie?basy na zimno i gor?co, kiszki z kaszy gryczanej, salcesony i inne wyroby masarnicze. Starsi raczyli si? piwem. Dla gospodyni oferowano: rzeszota, sita, garnki i dzbanki gliniane, drewniane ?y?ki i inne drobiazgi. Na koniec – dwie karuzele, kr?ci?y si? bez przerwy, nap?dzane energi? wyrostk?w. Nie b?dzie chyba przesad?, je?li powiemy, ?e kiermasz hanaczowski by? najwi?kszy w powiecie przemy?la?skim i zgromadzi? kilka tysi?cy ludzi, w tym wielu Ukrai?c?w. Pozosta?e ?wi?ta obchodzono ju? mniej uroczy?cie. Wielu mieszka?c?w udawa?o si? na odpusty do niekt?rych polskich parafii, jak: ?wirz, Pohorylce, Miko?aj?w, Wy?niany, a nawet do odleg?ego o kilkadziesi?t kilometr?w – Milatyna. Odprawiane by?y w dni powszednie nabo?e?stwa wieczorowe, jak: majowe, czerwcowe i pa?dziernikowe. Kult religijny by? dominuj?cy w ?yciu przeci?tnego Hanaczowiaka. Czas codzienny by? odmierzany biciem dzwonu rano i w po?udnie oraz wiecz?r. W niedziele i ?wi?ta bito we wszystkie dzwony. ?ycie, wsi by?o mierzone niedzielami i ?wi?tami. U?ywaj?c okre?le? obrazowych, mo?na powiedzie?, ?e rok stanowi? jakby wielki zegar, kt?rego du?a wskaz?wka obmierza?a niedziele, za? ma?a – ?wi?ta. Zewn?trznym przejawem kultu religijnego, by?y liczne krzy?e, figury przydro?ne i kapliczki.


OSTATNIE LATA PRZED WOJN?
Radykalne zmiany w zakresie ?ycia kulturalnego, nast?pi?y na prze?omie 1935 i 1936 r., gdy do parafii w Hanaczowie a przyby? m?ody energiczny ksi?dz, Bruno Ma?lona. Po kr?tkim rozejrzeniu si?, zacz?? skupia? wok?? Siebie najpierw m?odzie? m?sk?, a nieco p??niej – m?odzie? ?e?sk?. Rozpocz?? swoj? prac? – ten ksi?dz – spo?ecznik od zorganizowania ch?r?w ko?cielnych, uczy? te? piosenek ?wieckich o motywach, patriotycznych i ludowych. Takim obrotem sprawy nie bardzo by?y zadowolone w?adze powiatowe i miejscowi dzia?acze, w osobach niekt?rych nauczycieli i le?niczego. Czynione przez nich wysi?ki w celu zorganizowania wsi i utworzenia Zwi?zku Strzeleckiego nie powiod?y si?. W tym miejscu wyja?ni? nale?y, ?e Zwi?zek Strzelecki zosta? rozwi?zana w 1931 lub 1932 r, W staraniach o pozyskanie m?odzie?y zdawano sobie spraw?, ?e g??wnym atutem b?dzie zabezpieczenie bazy materialnej w postaci w?asnej ?wietlicy. „Przetarg” ten zosta? wygrany przez ksi??y, kt?rzy odst?pili star? plebani? na ?wietlic?, buduj?c dla siebie now? plebani?. Stara plebania, po dokonaniu niezb?dnych przer?bek, spe?nia?a warunki na prowadzenie zaj?? ?wietlicowych. Ponadto, posiada?a du?? sal? taneczno - widowiskow?, mog?c? pomie?ci? jednorazowo ponad 300 os?b. M?odzie? m?ska i ?e?ska – zrzeszona w organizacjach Katolickich, jak: Katolickie Stowarzyszenie M?odzie?y M?skiej i Katolickie Stowarzyszenie M?odzie?y ?e?skiej - mia?a si? ju? gdzie gromadzi?. W zaistnia?ej sytuacji, podzielono role. Ksi?dz m?g? si? zaj?? dzia?alno?ci? w/w organizacji m?odzie?owych, szko?a natomiast – o?wiat? szkoln? i czytelnictwem, powiat za? - o?wiat? rolnicz? i przysposobieniem wojskowym. Taki podzia? zada? wyszed? z korzy?ci? dla m?odzie?y. W tym czasie, czytelnictwo literatury z biblioteki szkolnej, znacznie si? rozszerzy?o. Wi?cej czytali starsi i m?odzie?. J?zyk polski, szczeg?lnie w?r?d m?odzie?y, rozpowszechnia? si? szybko. ?agodzono obyczaje, by?o mniej b?jek, t?piono chamstwo. W zakresie o?wiaty rolniczej, zorganizowano „Przysposobienie Rolnicze”. M?odzie? mia?a si? ju? gdzie zbiera?, tote? przyje?d?ali instruktorzy z powiatu, uczyli na organizowanych kursach, racjonalnej uprawy roli i hodowli. Organizowano wystawy rolnicze, fundowano nagrody. W okresach zimowych odbywa?y si? kursy gotowania i szycia dla m?odych gospody?. Zorganizowano te? kurs rob?tek r?cznych, jak: szyde?kowanie, haftowanie itp. W 1937 r, powsta?o „Przysposobienie Wojskowe”. Zacz?? si? rozwija? intensywnie amatorski ruch artystyczny. K??ka amatorskie przy KSMM i KSM? dawa?y przedstawienia nie tylko w naszej wsi, lecz tak?e w Przemy?lanach, ?wirzu, Wy?nianach i innych miejscowo?ciach. Na tym odcinku, pobudzona konkurencj? nie pr??nowa?a te? szko?a. Odbywa?y si? te? przedstawienia lecz nie w ?wietlicy, a w sali szkolnej. I chocia? O, Bruno Ma?lona, z nieznanych nam przyczyn, musia? parafi? opu?ci?, jego dzie?o by?o kontynuowane dalej przez proboszcza parafii – O. Zbigniewa M?ynika. Za spraw? tego ksi?dza, dni wolne od pracy m?odzie? sp?dza?a ju? w spos?b bardziej kulturalny ni? poprzednio. Przy dobrej pogodzie, gromadzili si? na B?oniach – dziewcz?ta i ch?opcy, ?piewaj?c piosenki ludowe i wojskowe, a ?e g?osy by?y troch? wy?wiczone w ch?rach, piosenki wypada?y bardzo ?adnie. Przy pogodzie gorszej, zbierano si? w ?wietlicy, zabawiaj?c si? grami towarzyskimi. Tu? przed wybuchem wojny, wzros?o znacznie czytelnictwo prasy periodycznej i codziennej. Do najbardziej popularnych gazet codziennych nale?a? „Ma?y Dziennik”, kt?ry kosztowa? tylko 5 groszy. Z wydawnictw periodycznych katolickich czytano, „Rycerza” i „Rycerzyka niepokalanej” oraz „Przewodnik Katolicki”. Szko?a za?, prenumerowa?a „P?omyk” i „P?omyczek”. Czasopisma te ch?tnie czyta?y dzieci, a nawet m?odzie?, starsi gromadzili si? w domach, gdzie by?y radia kryszta?kowe; s?uchano ch?tnie muzyki, z wielk? ciekawo?ci? i zainteresowaniem s?uchano te? aktualnych wiadomo?ci z kraju i poz a krajem. Systematyczne s?uchanie radia stopniowo rozszerza?o horyzonty my?lowe, tym bardziej, ?e wi?kszo?? mieszka?c?w mia?a umys? otwarty i ch?onny. Do?? cz?sto przyje?d?ali prelegenci, wyg?aszaj?c prelekcje i odczyty na aktualne tematy. Odczyty te spotyka?y si? z du?ym zainteresowaniem mieszka?c?w. Ta wszechstronna edukacja wyra?a?a si? tak?e w sposobie m?wienia. Wyra?ano si? poprawnie po polsku, m?wiono tak?e swobodnie po Ukrai?sku, starsi znali do?? dobrze j?zyk niemiecki. Zarzucono stary spos?b ubierania si?. Odzie? dziewcz?t i ch?opc?w by?a zbli?ona do odzie?y miejskiej, r??ni?y je tylko drobne szczeg??y, trzeba tutaj doda?, ?e zmiany, jakie zachodzi?y w Hanaczowie, bardzo powoli dociera?y do os?b w wieku ?rednim, a jeszcze w mniejszym stopniu do os?b w wieku starszym. Jest to zrozumia?e, ze wzgl?du na konserwatywne pogl?dy, jakie cechowa?y ludzi starszych, nie tylko Hanaczowie. Ten konflikt pokole? nie mia? jednak ostrego charakteru, gdy? starsi mieli zaufanie do ksi??y i nauczycieli, wychowuj?cych m?odzie?. Czytaj?c ten ostatni temat, wydawa? by si? mog?o, ?e ?ycie w Hanaczowie w ostatnich latach przed wojn?, by?o istn? sielank?. Jakkolwiek, w sferze niematerialnej nast?pi?y powa?ne zmiany, to z drugiej strony – post?pu takiego nie mo?na by?o dostrzec w sferze materialnej. Pracowano, tak samo, jak poprzednio, takimi samymi narz?dziami pracy. Sytuacja materialna nie poprawi?a si? wcale. D?ugo by jeszcze mo?na wymienia?, co nale?a?oby zrobi? w celu poprawienia chocia? w ma?ym stopniu warunk?w bytowych mieszka?c?w wsi. Du?? nadziej? wi?zano z pojawieniem si? ekipy geologiczno -poszukiwawczej. Zbudowana na B?oniu wie?a wiertnicza pozwala?a przypuszcza?, ?e w razie pozytywnych wynik?w wierce?, m?g?by si? odmieni? w spos?b zasadniczy los mieszka?c?w. Nadzieje te jednak okaza?y si? p?onne. Istniej?ce od 1937 roku Przysposobienie Wojskowe zrzesza?o w swoich szeregach do?? liczn? grup? m?odzie?y. W dniu ?wi?ta pa?stwowego, tj, 3-go Maja, m?odzie? bra?a udzia? w defiladzie w Przemy?lanach. R?wnie? bogat? opraw? nadano w czerwcowym ?wi?cie Przysposobienia Wojskowego i Wychowania Fizycznego. W defiladach w Przemy?lanach bra?a tak?e udzia? gor?co oklaskiwana m?odzie? ?e?ska, zrzeszona w K.S.M.?. Z okazji ?wi?ta P.W. i W.F. zorganizowane by?y zawody sportowe z podstawowych dyscyplin sportowych, w kt?rych na pierwszym miejscu by?o strzelectwo. Ch?opcy hanaczowscy odnie?li tu pierwsze sukcesy, zdobywaj?c I-sze miejsce w zawodach strzeleckich. Wi?kszo?? ch?opc?w z P.W. nosi?a z dum? w klapach marynarek odznaki strzeleckie i pa?stwow? odznak? sportow? P.O.S. Chmury wojenne coraz bardziej zag?szcza?y si? nad Polsk?. Na dwa tygodnie przed wybuchem wojny, wi?kszo?? m?odzie?y z P.W., a tak?e kilka os?b starszych, w tym: rezerwi?ci, opu?ci? musieli sw? wie? wezwani imiennymi kartami do s?u?by Ojczy?nie Ko?cz?c nasz nie mo?emy pomin?? milczeniem o nie przemijaj?cych warto?ciach, jakie zaszczepiono m?odzie?y. Do nich nale?y, przede wszystkim, romantyzm pracy i takie idea?y, jak: mi?o?? do Ziemi Ojczystej, do polskiej mowy i wreszcie do poj?cia szerszego, tj, do mi?o?ci Ojczyzny. Maj?c takie idea?y, praca nie wydawa?a si? tak ci??ka, a ?ycie tak szare. Prac? rozumiano jako tw?rczy wysi?ek, uszlachetniaj?cy cz?owieka. A to przecie? nie ma?o
Dodane przez piotrwojtowicz dnia sierpie 24 2009 09:51:46
0 Komentarzy · 13604 Czyta · Drukuj
ill titleKomentarze
Brak komentarzy.
ill titleDodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
ill titleOceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Uytkownikw Online
Goci Online: 5
Brak Uytkownikw Online

Zarejestrowanch Uzytkownikw: 11
Najnowszy Uytkownik: marian klosowski
Copyright bazylek© 2009