ill titleObyczaje
Tekst pochodzi z ksi??ki pt. Dzieje Hanaczowa Miko?aja Kwa?niewskiego

PERSPEKTYWY NA PRZYSZ?O??

Znaj?c tylko powierzchownie mieszka?c?w Hanaczowa, wydawa? by si? mog?o, ?e ludzie Ci, bardzo przywi?zani do ojcowizny i spokojnego trybu ?ycia, od?ywiani na poziomie ?rednim, nie?le ubrani – nie mieli wi?kszych problem?w i powod?w do zmartwie?. Gdyby kto? tak s?dzi?, myli?by si? grubo.

Rzeczywi?cie nie bardzo si? martwiono, gdy dzieci by?y jeszcze ma?e, ?e si? pobi?y z dzie?mi s?siad?w lub przynios?y dw?j? ze szko?y. Troski i zmartwienia zacz??y narasta? wraz z dorastaniem dzieci. Bo matce czy ojcu, maj?cym kilkoro dzieci, a zw?aszcza c?rk? na wydaniu lub syna, kt?ry dor?s? do ?eniaczki, troska nie sp?dza?a snu z oczu. Martwiono si? o dalszy los swych dzieci, a przecie? uczucia macierzy?skie czy ojcowskie by?y wysoko rozwini?te, chocia? tego po sobie nie pokazywano. Bo czy by?a, praktycznie rzecz bior?c, mo?liwo?? przyj?? za synow? ubo?sz? dziewczyn? z zagonkiem ziemi – jako wianem, podczas gdy w domu by?a panna na wydaniu i jeszcze troch? m?odszego rodze?stwa, a cha?upa posiada?a niewielk? izdebk?.
Co by?o zrobi? z reszt? dorastaj?cych i dzieci? Niech nikogo nie dziwi i gorszy fakt, ?e m?ode ma??e?stwo kojarzone by?o przez rodzic?w, a m?odzi mieli niewiele do powiedzenia Bo kt?rzy to rodzice nie pragn?li szcz??cia swoich dzieci. Szcz??cie to uwa?ali jednak przez zabezpieczenie im zno?nego bytu materialnego. Jeszcze przed daniem na zapowiedzi, rodzice przysz?ych ma??onk?w ustalali warunki materialne, jakie ka?da z rodzin mia?a zabezpieczy?. „Negocjacje” trwa?y nieraz bardzo d?ugo, a wysuwanych argument?w mogli si? nie powstydzi? nawet wytrawni dyplomaci. W tamtejszych warunkach inaczej by? nie mog?o, gdy? samo ?ycie stawia?o takie warunki.

Znali?my dobrze wszystkich ch?opc?w z rocznik?w 1917, 1918, 1919, 1920. W 1939 r. byli to m?odzie?cy w wieku od 19-22 lat, a wi?c potencjalni kandydaci do zawierania zwi?zk?w ma??e?skich. Panny z tych rocznik?w dawno ju? powychodzi?y za m??. Ch?opc?w tych by?o we wsi ponad 50. Robi?c w my?li przegl?d poszczeg?lnych rodzin, dochodzimy do wniosku ?e nawet po?owa ch?opc?w nie mia?a szans o?eni? si? do domu lub do innej rodziny, gdy? w ten spos?b powi?kszyliby liczb? biedoty wiejskiej. Dalsza perspektywa tych ewentualnych ma??e?stw, jako m?odych rodzin rozwojowych, widnia?a by tylko w czarnych kolorach. Omawiane zjawisko nie wyst?pi?o dopiero na kr?tko przed wybuchem wojny, lecz kilkana?cie lat wstecz, nie mia?o ono tak masowego charakteru. Na skutek post?puj?cego zag?szczenia wsi i procesu rozdrabniania gospodarstw, jako zjawisko wt?rne, wyst?pi?a potrzeba emigracji wielu, si?? rzeczy, m?odych ludzi.

Pocz?wszy od roku 1925 (znamy to z przekazu naszych rodzic?w) do wybuchu wojny, wie? opu?ci?o ponad 120 m?odych ludzi: dziewcz?t i ch?opc?w, gdy? we wsi zabrak?o ju? dla nich miejsca. Nie by?a to emigracja z wyboru i jaki? awans spo?eczny, lecz emigracja przymusowa. Ze smutkiem i gorycz? opuszczali oni swoj? wie? rodzinn?, by szuka? chleba u obcych. By? to wielki dramat tych m?odych ludzi.

ZASADY NORALNO-ETYCZNE, OBYCZAJOWE ORAZ POST?P SPO?ECZNY Zasady moralno - etyczne formowane by?y, przede wszystkim, przez Ko?ci?? i szko??. Ko?ci?? bowiem opiekowa? si? cz?owiekiem od jego urodzenia, poprzez ?ycie doros?e a? do ?mierci, szko?a natomiast przez kilka lat dzieci?cych. Po uko?czeniu jej, zainteresowanie szko?y dorastaj?c? m?odzie?? by?o raczej ma?e. Jednak, co? nieco?, ze szko?y si? wynios?o i w ?wiadomo?ci cz?owieka pozosta?o ju? na zawsze.





Nie bez znaczenia, by? tu wp?yw rodzic?w, kt?rzy uczyli, ?e nale?y szanowa? starszych i okazywa? wobec nich pos?usze?stwo. Uczono pracowito?ci i tu nie pob?a?ano nikomu. Pracowa? musieli doro?li, starcy i dzieci, oczywi?cie, ka?dy w miar? swoich si? i mo?liwo?ci.
Rodzice wiedzieli, ?e dzieci ich mog? by? tylko rolnikami i gospodyniami. Uczono ich zatem wszystkiego, co na wsi powinno si? umie?. Gardzono leniuchami, wy?miewano niedbaluch?w. Nie znoszono k?amc?w i blagier?w. Ludzie byli prostolinijni i skromni. Dochowywano wierno?ci ma??e?skiej. Wi?kszo?? mieszka?c?w by?a g??boko religijna. Alkoholu u?ywano bardzo rzadko i w ma?ych ilo?ciach. S??w wulgarnych nie u?ywano prawie wcale. Nie ?piewano frywolnych piosenek. Uczciwo?? by?a wprost zadziwiaj?ca, np. towary w miejscowych sklepach brano niejednokrotnie na kredyt, bez zapisywania i bardzo rzadko si? zdarza?o, aby nie oddano d?ugu, o kt?rym sklepikarz dawno zapomnia?.
Kupowano te? towary w Przemy?lanach „na ksi??k?”, bez kwitowania i tu r?wnie? d?u?nicy okazywali si? uczciwi i rzetelni. Kradzie?y we wsi by?o ma?o, zar?wno w polu, jak i w gospodarstwach. Tak, to wszystko prawda. Wida? tu by?o ci?g??, nieustaj?c? prac? duszpastersk? miejscowych ksi??y, i w pewnym stopniu – nauczycieli – dzia?aczy. Wysi?ki ich nie pozosta?y bez skutku.

Pozosta?a jeszcze druga strona medalu, kt?ra by?a nieco inna od tej, kt?r? przedstawili?my. Tu i ?wdzie wyst?powa?y k??tnie s?siedzkie, czasami bardzo g?o?ne, ?e s?ycha? ich by?o na drugim ko?cu wsi. Procesowano si? o miedze, chocia? na miejscu mo?na by?o sp?r rozstrzygn??. Przy ka?dej okazji, plotkowa?y zawzi?cie kobiety. B?jki w?r?d m?odzie?y, zw?aszcza na weselach czy zabawach, nie nale?a?y do rzadko?ci. Na zwyczaje i obyczaje ludno?ci niema?y wp?yw mia?a kultura i folklor ludno?ci ukrai?skiej, zamieszkana wie? Hanacz?w by?a jakby wysp?. W ostatnich latach, kontakty z s?siednimi wsiami, ca?kowicie ukrai?skimi, by?y sk?pe i sporadyczne. Wi?kszo?? ludno?ci ukrai?skiej ustosunkowana by?a do Polak?w nieprzychylnie, a stosunek m?odzie?y ukrai?skiej by? wr?cz wrogi. Ch?opcy hanaczowscy nie odwa?yliby si? p?j?? na zabaw? do wsi ukrai?skiej, gdy? naraziliby si? na pobicie. Chodzono, co prawda, na zabaw? do s?siedniej wsi Hanacz?wki, o przewadze ludno?ci polskiej i do wsi Kopa?, te? o ludno?ci mieszanej. Za czas?w austriackich, w?adzom nie zale?a?o na szerzeniu polsko?ci w czysto polskiej wsi. Ksi??a i nauczyciele, spe?niali swoje obowi?zki dobrze, lecz nie pobudzali ducha patriotycznego, boj?c si? narazi? w?adzom cesarskim. Po odzyskaniu niepodleg?o?ci i zako?czeniu wojny polsko -ukrai?skiej w 1919 r. i wojny polsko -bolszewickiej w 1920 r., wie? Hanacz?w niewiele si? r??ni?a od wsi ukrai?skich. U?ywano powszechnie j?zyka ukrai?skiego (dialektu galicyjskiego), ?piewano piosenki ukrai?skie. O polsko?ci wsi ?wiadczy? tylko ko?ci??, w kt?rym ?piewano pie?ni religijne w j?zyku polskim. W szkole zacz?to ju? uczy? po polsku. Matki uczy?y dzieci pacierza r?wnie? po polsku. Nie uczy?y jednak dzieci polskiej mowy, gdy? same jej nie zna?y. Na przestrzeni d?ugich lat przenika?a do wsi kultura i folklor od ludno?ci ukrai?skiej. Lubiano ?piewa? piosenki ukrai?skie, gdy? by?y one przewa?nie sentymentalne, proste i zrozumia?e. Wesela i inne uroczysto?ci obchodzono podobnie, jak we wsiach ukrai?skich.
Z drugiej strony wp?yw na obyczaje mieli przybysze, osiedlaj?cy si? niegdy? w Hanaczowie. Przynosili oni ze sob? obyczaje ze swoich stron. W konsekwencji, wie? nie mia?a okre?lonego jednoznacznego folkloru. Staraniem ?wczesnych w?adz polskich powoli, lecz nieustannie nast?powa?y zmiany ?wiadomo?ci mieszka?c?w wsi. Post?p spo?eczny w zakresie kultury, rozpocz?? si? chyba od 1925 r., kiedy to za?o?ono pierwsze organizacje gospodarcze, tj.: K??ko Rolnicze i Kas? Stefczyka. Bo chocia? organizacje te nie przetrwa?y d?ugo, to jednak zapocz?tkowa?y one pewien post?p. W roku 1927 lub 1928 powsta? Zwi?zek Strzelecki. Dzi?ki tej organizacji, zawita?y pierwsze polskie piosenki. ?piewa?a je ochoczo m?odzie? i dzieci. Do wi?kszych osi?gni?? w?adz polskich nale?a?o zlikwidowanie pija?stwa, jakie za czas?w austriackich pleni?o si? nagminnie, tak?e w naszej wsi. Zlikwidowano karczmy, w tym: jedn? w naszej wsi. Przewidziano ustawowo wysokie grzywny, kt?re odstrasza?y „bimbrownik?w”. Ustalono wysokie ceny za w?dk? i inne wyroby alkoholowe, ustanawiaj?c monopol pa?stwowy na ten artyku?. W dalszym ci?gu, nauczyciele i ksi??a nie ustawali w wysi?kach, w wprowadzeniu polszczyzny do mowy potocznej. Powoli, cho? z wielkimi oporami, zacz?to coraz powszechniej u?ywa? mowy polskiej. Przodowa?a w tym m?odzie?. Nast?pi? te? awans w dziedzinie o?wiaty.
Dzi?ki d?ugotrwa?ym zabiegom ?wczesnego Kierownika Szko?y, Leopolda Petelaka, dotychczasowa 3-klasowa szko?a zosta?a przemianowana na 4-klasow?. Na kr?tko przed wybuchem wojny, szko?a posiada?a 5 oddzia??w. W 1936r, obsada nauczycielska by?a nast?puj?ca: 1. Wiktoria Olszewska - Kierownik Szko?y, 2. Stanis?aw Weis - nauczyciel, 3. Zofia Pilikowska - nauczycielka, 4. Rudolf Szl?zak - nauczyciel, 5. Chodolak (imi? nieznane) - nauczyciel. Byli to bardzo ofiarni nauczyciele. Opr?cz zwyk?ych zaj?? szkolnych w nie najlepszych warunkach, prowadzili kursy wieczorowe w ramach tzw. o?wiaty pozaszkolnej. Prowadzili te? czytelnictwo, urz?dzaj?c 1 – 3 razy w tygodniu czytelni? w jednej z klas. Prowadzona by?a do?? du?a biblioteka szkolna. Zorganizowano k??ko dramatyczne, z m?odzie?y doros?ej i dzieci szkolnych.
Jakkolwiek wysi?ki szko?y w celu zjednania sobie m?odzie?y i w?a?ciwego pokierowania ni? – by?y du?e, to jednak wyniki tych zabieg?w by?y raczej skromne. Zachodzi pytanie, w jaki spos?b m?odzie? i starsi sp?dzali wolny od zaj?? gospodarskich czas, zw?aszcza podczas d?ugich wieczor?w zimowych. Zaczniemy znowu od wiosny i od m?odzie?y. Gdzie? od miesi?ca maja. ch?opcy zbierali si? wieczorem w niewielkie grupki. ?piewano piosenki, dokazywano, ?artowano. Jednym s?owem, cieszono si? m?odo?ci? i wiosn?. Rozchodzono si? dopiero p??n? noc?. Nie by?o jeszcze pilnych prac polowych. St?d te? m?odzi nie odczuwali przem?czenia. Miesi?ce letnie, by?y okresem ci??kich prac polowych, st?d te?, udawano si? wcze?niej na spoczynek. W tym czasie, nie by?o ani ?piew?w, ani gwaru, u?piona ogromnym zm?czeniem – spa?a ca?a wie?. M?odzie? zacz??a si? ponownie zbiera? wieczorami, w ?ci?le okresie grupki, po zako?czeniu g??wnych prac w polu i znowu zabrzmia?y piosenki. W miesi?cu wrze?niu, kiedy w wielu suszarniach suszono owoce, przesiadywano d?ugo, przy tl?cych si? ogniskach, a ju? nie lada frajd?, by?o ?uskanie kukurydzy. Zbierali si? ch?opcy i dziewcz?ta, i w takich sytuacjach, jak to zwykle bywa – ?piewano piosenki, opowiadano anegdoty; jednym s?owem, stwarzano nastr?j, jakiego dzisiaj bez alkoholu nie mo?na by by?o osi?gn??. Ch?opcy popisywali si? splataniem wiank?w z kolb kukurydzianych, wyplataj?c czasami „wianki- giganty”. Gospodynie cz?stowa?y uczestnik?w kolacj?. ?uskanie kukurydzy przeci?ga?o si? nieraz do p??nych godzin nocnych.

W miesi?cach zimowych, okre?lenie grupki koleg?w wyznaczali sobie schadzki w domach, gdzie by?y dziewcz?ta i gdzie pozwolili na to rodzice. Nieod??cznym repertuarem, by?y piosenki polskie i ukrai?skie, grywano w tzw, „flirty”, w karty, w domino i inne gry towarzyskie. Niekt?rzy ch?opcy, a by?o ich niewielu, udawali si? do szko?y na zaj?cia wieczorowe. Starsi gospodarze, w miesi?cach zimowych, gromadzili si? przewa?nie w sklepach lub chodzili do s?siad?w. Opowiadano sobie przygody wojenne, dzielono si? do?wiadczeniami ze sposobu uprawy roli i prowadzenia gospodarstwa, t?oczono nieraz za?arte dysputy na temat aktualnych wydarze? w kraju i za granic?, po czym, gdzie? oko?o godziny 20-stej lub najp??niej o godz. 2100 – rozchodzono si? do dom?w, ze wzgl?du na oszcz?dno?? nafty.
Dodane przez piotrwojtowicz dnia sierpie 24 2009 09:51:09
0 Komentarzy · 9436 Czyta · Drukuj
ill titleKomentarze
Brak komentarzy.
ill titleDodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
ill titleOceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Uytkownikw Online
Goci Online: 2
Brak Uytkownikw Online

Zarejestrowanch Uzytkownikw: 11
Najnowszy Uytkownik: marian klosowski
Copyright bazylek© 2009