ill titleSadownictwo w Hanaczowie
Tekst pochodzi z ksi??ki pt. Dzieje Hanaczowa Miko?aja Kwa?niewskiego


Hanacz?w – by?a wsi? czysto rolnicza, wliczaj?c sezonowych robotnik?w le?nych i rzemie?lnik?w, kt?rych us?ugi by?y r?wnie? sezonowe.
Podstawowym ?r?d?em utrzymania by?a praca na roli. Rolnicy hanaczowscy, przede wszystkim, nastawieni byli na uprawy zb?? i ro?lin okopowych. Byd?a i trzody chlewnej trzymano niewiele. Specjalistycznych gospodarstw hodowlanych nie by?o. Dla wielu gospodarzy, powa?n? pozycj? w bud?ecie domowym stanowi?y dochody z sadownictwa. Tej ga??zi produkcji rolnej nale?a?oby troch? s??w po?wi?ci? jako, ?e Hanacz?w spo?r?d okolicznych wsi s?yn?? z upraw sadowniczych.



W s?siednich wsiach, jak w Hanacz?wce, Stanimierzu czy w Siedliskach – by?y tez sady. Zajmowa?y one niewielkie powierzchnie przy poszczeg?lnych gospodarstwach. Natomiast w Hanaczowie. jak chyba nigdzie w okolicy, sady zajmowa?y stosunkowo du?? powierzchni? w tej rozleg?ej wsi. Do najwi?kszych sad?w nale?a?y:
 sad folwarczny w przysi??ku Zag?ra,
 sad przy plebanii (w ?rodku wsi),
 sady (kompleks) W?jtowicz?w,
 kompleks sad?w w Dolince, sady Micha?a R?bisza i Dobosza

M?ode sady, ju? owocuj?ce, znajdowa?y si? w K?cie i przy gospodarstwach od strony p?l „Zagumienki”. Sady by?y wi?c nie tylko ozdob? wsi lecz dawa?y okre?lone dochody ich w?a?cicielom. By?y op?acaln? ga??zi? produkcji. Drzewa owocowe by?y przewa?nie wysokopienne. Najwi?cej drzew stanowi?y jab?onie (oko?o 70%). Na drugim miejscu by?y ?liwy (oko?o 15%). Grusze stanowi?y oko?o 10%. Pozosta?e drzewa, jak: wi?nie, czere?nie, orzechy w?oskie – stanowi?y 5%.

Je?li idzie o odmiany, podzieli? je mo?na na dwa rodzaje:
1. Odmiany pospolite.
Owoce te nie posiada?y wi?kszych warto?ci handlowych, szybko ulega?y gniciu. Owoce te posiada?y jednak walory smakowe i by?y spo?ywane na bie??co przez mieszka?c?w, czasami wprost z drzewa. Ponadto drzewa podlejszych gatunk?w owocowa?y dwa a nawet trzykrotnie wi?cej od odmian szlachetnych. M?wiono, ?e drzewa by?y oblepione owocami. Okre?lenie takie by?o bardzo trafne.

2. Odmiany szlachetne.
Owoce tych odmian charakteryzowa?y si? bardzo dobrym smakiem. By?y dorodne i pi?kne w wygl?dzie. Dobrze przechowywane, nie traci?y swoich walor?w smakowych nawet do wiosny. By?y to swego rodzaju rarytasy. Za takie owoce p?acono wysokie ceny. Do odmian pospolitych i p??szlachetnych nale?a?y, je?li idzie o jab?onie: papier?wki, buraczki, cygany, ko?atki, szczepy, gran?wki, funtowe, reneta pospolita „ogon?wka”, cytryn?wki, pomara?cz?wki, ozime, czubki, winniki oraz oko?o5 odmian o ukrai?skich gwarowych nazwach, nie przet?umaczalnych na j?zyk polski.
Do odmian szlachetnych nale?a?y: papier?wka oliwkowa oraz 8 odmian renet, od szarej pocz?wszy a? na z?otej i kr?lowej renet, sko?czywszy.
Do odmian pospolitych grusz nale?a?y: dule, wierzb?wki, rak?wki, cukr?wki a tak?e ul?ga?ki i spas?wki. Te dwie ostatnie odmiany owoc?w rodzi?y pot??ne grusze, o roz?o?ystych koronach. By?o te? kilka odmian grusz pospolitych, bez nazw.
Do odmian szlachetnych grusz nale?a?y: bera czerwona-olbrzymia, bera szara oraz konik. Zastrzegam si? tutaj, ?e nazwy odmian jab?oni i grusz mog? by? niezgodne z oficjalnym nazewnictwem. Nie jest to lektura fachowa. Nazwy te podano w takim brzmieniu, w jakim wyst?powa?y w Hanaczowie. Odmiana ?liw by?a jednolita. By?y to w?gierki Ich wielko??, wygl?d i smak uzale?niony by? od pod?o?a i nas?onecznienia. Je?li idzie o orzechy, by?y dwie odmiany: orzech w?oski – papier?wka oraz orzech w?oski pospolity. Orzech w?oski papier?wka dawa? dorodne owoce. Orzech pospolity mia? drobniejsze owoce lecz owoc?w by?o znacznie wi?cej ni? na orzechu papier?wce. Drzewa owocowe wysadzano przewa?nie ko?o gospodarstw. Stanowi?y one wi?ksze lub mniejsze sady, na kt?re sk?ada?y si? r??ne rodzaje drzew, o r??nych odmianach. W typowym, takim sadzie ros?y wi?c jab?onie, grusze, ?liwy, wi?nie, czere?nie. Pojedyncze drzewa owocowe sadzono te? w podw?rzach. Najcz??ciej by?y to ?liwy i orzechy. Zabiegi piel?gnacyjne polega?y na wiosennym usuni?ciu suchych ga??zi i prze?wietleniu koron. By? to te? okres szczepienia drzew. Do zabieg?w sanitarnych nale?a?o zeskrobanie zmursza?ej kory, malowanie pni wapnem i zbieranie sprz?t?w, widocznych na li?ciach Nie przejmowano si?, gdy owoce by?y robaczywe. Wiedziano dobrze, ?e robaczywy owoc spadnie i w ten spos?b, pozosta?e owoce, na znacznie przerzedzonym drzewie, b?d? bardziej dorodne. By?a to jakby naturalna selekcja.

Drzew nigdy nie opryskiwano ?rodkami chemicznymi. Nigdy robaki nie zjad?y wszystkich owoc?w. Ludzie wiedzieli, ?e natura da sobie sama rad?. Wiosn?, gdy drzewa owocowe zacz??y okrywa? si? kwiatami, wie? przybiera?a wprost bajkowy wygl?d. W niekt?rych miejscach, ton??a wprost w bia?ych, nieco p??niej – r??owych kwiatach. Pi?kno kwitn?cych sad?w podziwia?o wiele ludzi. Byli przecie? dzie?mi natury. Niekt?rzy gospodarze, b?d?cy posiadaczami okre?lonych sad?w, r?wnie? zachwycali si? czarem kwitn?cych drzew. W g??bi duszy, kalkulowali jednak, ile poszczeg?lne drzewo mo?e da? owoc?w. Kwitn?ce drzewa obserwowali te? dyskretnie kupcy – przewa?nie byli to miejscowi ?ydzi. Nie przyci?ga?a ich bynajmniej ch?? zaspokojenia „potrzeb estetycznych”. Kalkulowali na zimno, jak? cen? mo?na zaproponowa? za dane drzewo w fazie kwitnienia.
Miejscowi ?ydzi dobrze znali kieszenie poszczeg?lnych gospodarzy. Potocznie okre?lano, ?e ?yd siedzi w kieszeni ka?dego gospodarza. W pierwszym rz?dzie zwracali si? z propozycj? kupna kwiatu na jab?oni do tych gospodarzy, kt?rym grozi? przedn?wek lub z innych przyczyn znale?li si? w k?opotliwej sytuacji finansowej. Proponowali bardzo nisk? cen?, t?umacz?c si? du?ym ryzykiem. Prawd? m?wi?c, ryzyko handlowe nie by?o znowu tak wielkie. W pierwszej cz??ci opisu Hanaczowa, przy omawianiu warunk?w pogodowych, jest mowa o stabilno?ci pogody. Z regu?y, przymrozki nie nawiedza?y tamtejszego regionu w czasie kwitnienia i po przekwitni?ciu drzew.
Kupcy ?ydowscy nie zasypywali gruszek w popiele. Raz, po raz zwracali si? do poszczeg?lnych gospodarzy z ofert? kupna owoc?w na poszczeg?lnych drzewach, podaj?c ju? nieco wy?sza cen? ni? za „kwiat”. Z miesi?ca, na miesi?c – cena ros?a.
Najbardziej wygrani byli gospodarze, kt?rzy swoje sady lub poszczeg?lne drzewa sprzedali najp??niej. Otrzymali oni ju? godziw? cen?. Owoc?w zerwanych z drzewa kupcy nie skupowali. Gospodarze te? nie mogli przeci?ga? struny. Mog?o si? zdarzy?, ?e wichura strz?sn??a po?ow? owoc?w. Wypadki takie nie by?y odosobnione. Nie wszyscy w?a?ciciele sad?w sprzedawali owoce na „pniu”. Tych gospodarzy by?o jednak niewielu. Mieli oni mo?liwo?? zawie?? owoce w um?wione miejsce, np. do szpitala, internatu, sieroci?ca itp.

Wiezienie owoc?w do Lwowa i sprzedawanie ich detalicznie by?o po??czone z du?ymi trudno?ciami. Po pierwsze – trzeba by?o mie? ma?? wag? sklepow?. Ponadto, straganiarki i przekupki stara?y si? wszelkimi sposobami zniech?ci? takiego „detalist?”.
Aanga?owano ?obuz?w i „ batiar?w”, kt?rzy mieli bogaty „repertuar” w wykurzaniu niefortunnych konkurent?w. Taka pr?ba sprzedania samodzielnie owoc?w we Lwowie ko?czy?a si? nie raz w taki spos?b, ze gospodarz wr?ci? do domu bez towaru i pieni?dzy. Owoce by?y towarem cennym lecz do?? k?opotliwym. Z tych te? wzgl?d?w, gospodarze woleli sprzeda? owoce na drzewie po ni?szej cenie ni? mie? k?opoty ze sprzeda?? w mie?cie po nieco wy?szej cenie.

Czy sadownictwo by?o op?acalne? Z ca?? pewno?ci? trzeba odpowiedzie? twierdz?co. W sadzie niewiele by?o roboty. Pod drzewami ros?a bujna i soczysta trawa, kt?r? koszono przewa?nie do dojenia kr?w. Ziemia pod drzewami wykorzystywana by?a niejako podw?jnie.
Za owoce na drzewach sprzedane np. w miesi?cu czerwcu, otrzymywano ?rednio od 10-15 z? za jedno drzewo. Opadni?te owoce nale?a?y oczywi?cie do w?a?ciciela sadu. Co prawda, sady rodzi?y obficie co drugi rok. Przy dobrym urodzaju, gospodarz mia? drugie ?niwa, znacznie ?atwiejsze ni? te prawdziwe. Nie potrzebowa? trudzi? si? w skwarze z sierpem w r?ku. W „roku chudym” te? by?o troch? owoc?w na bie??ce potrzeby. Zawsze by?a za to obficie rosn?ca trawa, szczeg?lnie bujna pod drzewami. Owocobranie zazwyczaj rozpoczyna?o si? z ko?cem m-ca sierpnia, nie licz?c odmian wczesnych, tj. papier?wek. Drzew odmiany papier?wek by?o na wsi niewiele. Innych wczesnych odmian jab?ek te? nie by?o. By?y natomiast gruszki wczesnych odmian lecz nie przedstawia?y one wi?kszej warto?ci handlowej. Nie nadawa?y si? do przechowania na d?u?szy okres czasu. Poprzednio wspomniano, ?e wie? podczas kwitnienia sad?w wygl?da?a uroczo.

R?wnie? na pocz?tku jesieni, sady jakby zakwit?y po raz drugi. Lecz bukiet jesienny by? znacznie bogatszy w kszta?tach i kolorach. Bo na wiosn? by? tylko kolor bia?y i r??owo-czerwony. Nie by?o jeszcze zieleni, stanowi?cej jakby t?o, jakby podk?ad pod te jaskrawe kolory.
Teraz, tj. w jesieni, na tle ciemno-zielonych li?ci, czerwieni?y si? jab?ka i gruszki, pocz?wszy od intensywnej czerwieni poprzez wszystkie jej odcienie a? do koloru bordowego. Gdzie indziej, z zieleni wygl?da?y bia?e, szare i z?ote kule jab?ek i owalne kszta?ty gruszek.
Dalej, w?r?d g?stego listowia, ledwie dostrzec mo?na kule jab?ek i ob?e kszta?ty gruszek ledwie r??ni?cych si? od koloru li?ci. Jeszcze dalej, przy sk?pym listowiu, pyszni?y si? wszelk? tonacj? fioletu ?liwki w?gierki, uznane za najlepsze w okolicy. Spo?r?d listowia roz?o?ystych orzech?w wyziera?y niewielkie kulki orzech?w, tak wtopionych w t?o, ?e ledwie widocznych.
Sady w jesieni, w swej przepysznej krasie, obci??one ci??arem urodzaju, godne by?y p?dzla malarzy. Wielu mieszka?c?w Hanaczowa twierdzi?o, ?e najpi?kniejsz? por? roku jest w?a?nie jesie?, w swej malowniczej syto?ci. Dekoracji natura nie posk?pi?a. Bo chocia? pola osnute by?y ju? jesienn? zadum?, to sama wie? w takiej dekoracji by?a znacznie pi?kniejsz? ni? na wiosn?. Trzeba wierzy? tym ludziom. Znali si? oni na tym dobrze. Z natur? byli z?yci. Takich sad?w, jak w Hanaczowie nie by?o ani w bli?szej, ani w dalszej okolicy.

Kupcy ?ydowscy przyst?pili do zbior?w owoc?w. Znali oni dobrze gatunki jab?ek i gruszek. Wiedzieli, co by?o ich cech? naturaln?.
W zale?no?ci od tego, ustalali kolejno?? zbior?w i transportu do Lwowa.
Przy zbiorze owoc?w zatrudniali kilkunastu m?odych ludzi. Zbi?r jab?ek i gruszek nie by? taki ?atwy i prosty, jak by to si? pozornie wydawa?o. W hanaczowskich sadach niewiele by?o drzew niskopiennych. Przewa?a?y zdecydowanie drzewa o ?redniej wysoko?ci. Wiele drzew by?o bardzo wysokich, si?gaj?cych nierzadko 10 m i wi?cej. Robotnik zatrudniony przy zbiorze by? zdany na w?asne si?y. Musia?, bez pomocy przystawi? drabin? do drzewa, uwa?aj?c, ?eby nie po?ama? ga??zi i nie str?ci? owoc?w. Za str?cone jab?ko potr?cali grosz?wk?. Zarobek dzienny (oko?o 10 godz. pracy) wynosi? od 1 z? do 1,20 z?. Jeden robotnik musia? zerwa? od 300-400 kg owoc?w, tj. jab?ek i gruszek; ?liwek – oko?o 100 kg. Przy mniejszej wydajno?ci, kazano wi?cej do pracy nie przychodzi?. Na jego miejsce by?o kilku ch?tnych. Kupcy, zerwane owoce wozili do swojego ogrodu, uk?adaj?c je w pryzmy. W tym samym czasie, poszczeg?lni gospodarze r?wnie? zrywali i strz?sali owoce, umieszczaj?c je w komorach lub piwnicach. Owoce mog?y przetrwa? w stanie dobrym a? do przymrozk?w. Opadni?te lub strz??ni?te owoce, suszono w suszarniach.
Dla m?odzie?y by?a to nie lada frajda. Lubili bardzo przesiadywa? przy tl?cych ogniskach.
Sza?as z ?odyg kukurydzianych, zbudowany na kszta?t india?skiego wigwamu, zapewnia? przytulno??. Proces suszenia trwa? od 3-ch do 4-ch dni. W tym samym czasie, niekt?re gospodynie gotowa?y na tr?jn??kach, powid?a ze ?liwek. Powid?a gotowane bez cukru. Cukier by? za drogi. Do gotowania powide? wybierano owoce bardzo dojrza?e, troch? przemarzni?te. Taka ?liwka by?a zupe?nie s?odka i powsta?e z nich powid?a nie wymaga?y cukru. Suszone jab?ka, gruszki, ?liwki oraz powid?a, by?y jedynymi przetworami, znajduj?cymi si? w spi?arni przeci?tnej gospodyni. Handlarze owocami, zwani sadownikami, nie kupowali jedynie orzech?w na drzewie. Kupowali orzechy, ale ju? obrane z ?upin. zbiorem orzech?w zajmowali si? zatem sami gospodarze. Orzech?w nie zrywano lecz obijano tykami i cienkimi ?erdziami. Sprzedawano je przed ?wi?tami Bo?ego Narodzenia we Lwowie, nie na wag? lecz na setki. Kupcy zgromadzili du?e ilo?ci jab?ek i gruszek, trzymaj?c je w pryzmach na wolnym powietrzu. Na owoce ?wieci?o s?o?ce, osiada?a rosa, pada? deszcz a niekiedy ?nieg.
Takie „le?akowanie” pod go?ym niebem poprawia?o smak, zwi?ksza?o soczysto?? i j?drno?? mi??szu. Przede wszystkim, przed?u?a?y ich „?ywotno??”, a to by?o dla kupc?w rzecz? najwa?niejsz?. Na prze?omie zimy i wiosny, osi?gano za owoce ceny najwy?sze, Najpilniejsz? wtedy rzecz? by?o wywiezienie jeszcze przed zamarzni?ciem ziemi, tj. przed grudniem – zapas?w owoc?w do Lwowa. Tam mieli wydzier?awione piwnice w nieczynnym browarze. Wiele os?b pochodzenia ?ydowskiego z Hanaczowa, znika?o na okres kilku miesi?cy. Byli oni zatrudnieni przy sortowaniu owoc?w do punkt?w sprzeda?y detalicznej, tj. do stragan?w. Skup, przechowalnictwo i sprzeda? owoc?w – stanowi?y dla miejscowych ?yd?w „wielkie ?niwa”. By?y one wprawdzie powtarzane co drugi rok, ale tak? koniunktur? potrafili oni wykorzysta? do ko?ca. Nie zazdro?cili te? im producenci, tj. w?a?ciciele sad?w. Wszyscy byli z takiego obrotu sprawy zadowoleni.


fragment z ksi??ki pt. "Dzieje Hanaczowa" autorstwa Miko?aja Kwa?niewskiego (Luba?1985r.)
Dodane przez piotrwojtowicz dnia sierpie 24 2009 09:48:49
0 Komentarzy · 21890 Czyta · Drukuj
ill titleKomentarze
Brak komentarzy.
ill titleDodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
ill titleOceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Uytkownikw Online
Goci Online: 1
Brak Uytkownikw Online

Zarejestrowanch Uzytkownikw: 11
Najnowszy Uytkownik: marian klosowski
Copyright bazylek© 2009