ill titleJak mieszkali
DOMOSTWA – „OBEJ?CIA”
W Hanaczowie by?o dok?adnie 300 zabudowa? gospodarskich, wliczaj?c w to domostwa ?ydowskie. Ka?de tzw. „obej?cie” czyli posesja, sk?ada?a si? z:
budynku mieszkalnego wraz z komor?, stodo?y wraz z szop?, stajni i obory - chlewni.
W cz??ci budynku mieszkalnego zwan? komora, przechowywano zbo?e, owoce, a tak?e artyku?y ?ywno?ciowe, jak chleb, nabia?, t?uszcz. Pomieszczenie to mo?na by?o nazwa? spi?arni?. W sk?ad tzw. obej?cia wchodzi?y r?wnie? podw?rze, na kt?rym znajdowa? si? jeden lub wi?cej brog?w na zbo?e lub siano i drewutnia na drwa.

Ca?a posesja by?a starannie ogrodzona, przewa?nie sztachetami. Czasem ogrodzenie by?o z desek, a u biedniejszych gospodarzy, po prostu by? p?ot chru?ciany.
U wej?cia na podw?rze znajdowa?a si? b?d? brama od wewn?trz zamykana na zasuw?, b?d? wrota. Do posesji nale?a? te? sad i ma?y ogr?dek warzywny Ca?o?? gospodarstwa sprawia?a wra?enie solidno?ci i pewnej okre?lonej odr?bno?ci. Prawie ka?dego gospodarstwa strzeg? wierny str?? – pies ?a?cuchowy, uwi?zany kr?tko przy budzie. Czasem pies „chodzi?” po drucie, przeci?gni?tym od jednego do drugiego ko?ca podw?rza. Wieczorem, gdy gospodarz zamkn?? bram?, czu? si? bezpieczny, jak w przys?owiowej fortecy. Z?odziejowi, czy innemu nieprzyjaznemu cz?owiekowi, nie ?atwo by?o si? zakra?? niepostrze?enie do wn?trza obej?cia.
Podw?rza, w przewa?aj?cych przypadkach, by?y schludne. Narz?dzia rolnicze by?y posk?adane pod dachem. Drewno por?bane na drobne kawa?ki by?o posk?adane w „?cianki”. Pierwszy rzut oka na podw?rze wystarczy? przybyszowi przekona? si?, z jakim gospodarzem b?dzie mia? do czynienia. Wiadomo by?o powszechnie, ?e je?li podw?rze i zabudowania by?y schludne, je?li byd?o i konie by?y w dobrej kondycji – to i zbiory by?y lepsze, domownicy lepiej odziani i od?ywieni. Tam go?ci? dostatek.
W przeciwie?stwie do gospodarstw dobrze utrzymanych i zasobnych by?y gospodarstwa, kt?rych w?a?cicielem, jak mawiano, nie wiod?o si?. Podw?rza takich gospodarzy by?y najcz??ciej za?miecone, narz?dzia le?a?y pod go?ym niebem, pozarastane pokrzywami i ?opianami. Inwentarz ?ywy zaniedbany. Roboty polowe nie by?y wykonane w terminie. Robota goni?a robot?. Zawsze si? op??nia?. Takim gospodarzom nie mo?na by?o zazdro?ci?. Na szcz??cie by?o ich niewielu.
Budownictwo mieszkaniowe, to z dawnych lat, posiada?o sw?j odr?bny styl. Domy by?y budowane z drewna, stanowi?cego szkielet. ?ciany wype?niane by?y glin? zmieszana z prost?, d?ug? s?om?. Dachy by?y kryte (poszywane) s?om?. Sam czubek dachu, gdzie ko?czy?o si? poszycie, wype?niany by? grub? warstw? s?omy, przetrzymywana krokiewkami, zwanymi ko?linami.
Wymiary takiej lepianki, tj. cz??ci mieszkalnej + komora wynosi?y ?rednio od 10-12 m d?ugo?ci i 5-7 m szeroko?ci. By?y te? domki znacznie mniejsze. Z regu?y 2/3 domu stanowi?y cz??? mieszkaln? a w 1/3 by?a komora. Cz??? mieszkalna domu sk?ada?a si? – w domach wi?kszych z 2-ch izb, wi?kszej i mniejszej i tzw. piekarni. W domach mniejszych znajdowa?a si? tylko jedna izba i piekarnia. W ka?dej chacie by?a stosunkowo du?a sie?, z kt?rej prowadzi?y oddzielne wej?cia do izb mieszkalnych i oddzielne wej?cia do piekarni i komory. W pomieszczeniu, zwanym piekarni? znajdowa? si? piec piekarski (chlebowy) i tzw. przypiecek, kryty glinianym okapem zwanym dymnikiem. Okap s?u?y? do lepszego ci?gu dymu z pieca chlebowego. Na przypiecku gotowano straw? w lecie.
Naczynia (garnki i patelnie) przewa?nie ?eliwne, ustawiane by?y na tzw. tr?jn??kach. P?yty kuchennej w piekarni nie by?o.
W izbie mieszkalnej znajdowa? si? piec du?y z „zapieckiem” z du?? p?yta kuchenna, czasami piekarnikiem (duch?wka). Pocz?wszy od ch?od?w jesiennych zacz?to pali? w izbie pod kuchni?. Piec z „zapieckiem” i p?yt? kuchenna by? ogromny. Zajmowa? cz?sto 1/3 cz??? izby. Sama konstrukcja pieca by?a dobrze pomy?lana, je?li idzie o oszcz?dno?? opa?u. Dym, zanim doszed? do komina, musia? przeciska? si? przez kana?y, a tak?e przez zapiecek, kt?ry by? do?? dobrze nagrzany. Taka du?a bry?a pieca, posiadaj?ca du?? powierzchni? grzewcz? dobrze ogrzewa?a ca?e mieszkanie.
W okresie p??nojesiennym i zimowym palono dwa razy dziennie z okazji gotowania posi?k?w dla domownik?w i ziemniak?w dla byd?a i trzody chlewnej. Zazwyczaj palono rano i wieczorem. ?ciany cz??ci mieszkalnej by?y z zewn?trz ogacone grub? zagat?. W razie silniejszych mroz?w, na noc okna zatykano wi?zka s?omy. Na drzwiach od sieni i od izby, wisia?y maty s?omiane. I chocia? na dworze szala?y zamiecie ?nie?ne i zadymki, chocia? sro?y? si? mr?z – wewn?trz chaty ch?opskiej by?o ciep?o i przytulnie. Urz?dzenie izby by?o bardzo skromne. Pod g??wn? ?ciana, naprzeciw drzwi, kr?lowa?a skrzynia. By? to spory mebel, o wym. 1,50 x 1,00 x 0,80 m. Przechowywano w niej od?wi?tn? odzie?, bielizn? osobist? i po?cielow?, a tak?e pami?tki i „kosztowno?ci” naszych babci w postaci naszyjnik?w z czerwonych korali.
Nast?pnym meblem by?o du?e ???ko. By?o jeszcze ma?e ???ko, zwane „bambetel”. Tu? przy piecu znajdowa?y si? ?awy. Zar?wno ???ko du?e, jak i ma?e – by?o do spania rozsuwane. Podczas, gdy w nocy w izbie by?o niewiele miejsca, w dzie? po zsuni?ciu szuflad ???ek, izba by?a do?? przestronna. Wn?trze izby ozdobione by?o obrazami ?wi?tych. By?o ich kilka.
U niekt?rych, niekoniecznie bogatych gospodarzy, by?a ca?a galeria obraz?w. Obrazy ozdobione by?y sztucznymi kwiatami z bibu?ki. Na czas Wielkiego Postu kwiaty zdejmowano. Na ?wi?ta Wielkanocne obrazy ozdabiano ?wie?ymi kwiatami. Do dobrego tonu nale?a?o kupi? obraz na miejscowym odpu?cie lub podczas pielgrzymki z innych miejsc odpustowych.
Ca?y czas jest mowa o domach starych, pami?taj?cych czasy austriackie. Niekt?re z nich pami?ta?y jeszcze czasy pa?szczyzny. Domy lepianki, wbrew pozorom, by?y bardzo trwa?e. Przy dobrej konserwacji s?u?y?y dwom, czasami trzem pokoleniom.
Za czas?w austriackich opr?cz kilku budynk?w murowanych u?yteczno?ci publicznej, by?o te? kilkana?cie murowa?c?w, stanowi?cych w?asno?? poszczeg?lnych gospodarzy. Rozk?ad izb i innych pomieszcze? w tych budynkach – by? identyczny jak w cha?upach - lepiankach.
Za czas?w polskich, a szczeg?lnie po roku 1930 zaniechano budowy chat - lepianek. Mia?o to zwi?zek z polityka ?wczesnych w?adz, kt?re d??y?y do stopniowej likwidacji budynk?w nietrwa?ych i ?atwopalnych.
Budynki - lepianki, kryte strzech? lub jeszcze wcze?niej gontami, mia?y wy?sz? stawk? ubezpieczenia od ognia. Gospodarze przeliczyli szybko, ?e bardziej op?aca si? budowa? domy murowane kryte blacha lub dach?wka. Post?p te? widoczny by? w sposobie urz?dzania wn?trza izby. Zacz??y znika? stopniowo babcine skrzynie wraz z cennymi pami?tkami, zast?powa?y je szafy. Post?p taki by? bolesny dla odchodz?cego pokolenia. Niejednej babci pop?yn??y gorzkie ?zy, gdy usuwano z izby skrzyni?, kt?r? dosta?a w posagu od swoich rodzic?w. W miejsce ?aw pojawia?y si? masywne d?bowe krzes?a, We wsi by?o przecie? pi?ciu stolarzy, zatrudniaj?cych tak?e uczni?w. Musieli mie? zbyt na swoje wyroby. Polepy gliniane zacz?to okrywa? pod?ogami z solidnych desek o grubo?ci dyli mostowych. Przebudowywano piece na mniejsze. Dawniej zabudowania gospodarcze budowano pod jednym dachem. W budynku takim mie?ci?a si? stodo?a, stajnia, obora i malutka chlewnia na 2-3 sztuk trzody
Budynki inwentarsko - gospodarcze by?y r?wnie? budowane z drewna i gliny kryte strzech?. I tutaj r?wnie? zawita? post?p. W celu unikni?cia p?acenia wy?szych stawek asekuracyjnych (ubezpieczenie od ognia) zacz?to budowa? budynki gospodarskie z materia??w ceramicznych, krytych blach? lub dach?wka. Budowano osobno stodo?? i osobno stajni? z obor?. W latach trzydziestych by?a moda na stodo?y „dylowane”. Konstrukcja takiej stodo?y sk?ada?a si? z murowanych naro?nik?w, reszt? ?cian obijano grubymi deskami „dylami”.
Do budowy dom?w i budynk?w gospodarskich przygotowywano si? bardzo d?ugo, skrz?tnie gromadz?c materia?y. Szczeg?lnie starannie przygotowywano si? do budowy budynk?w murowanych. Ju? na kilka lat przed planowan? budow? zakupywano wapno w bry?ach. Przywo?ono je z Przemy?lan dwoma czy trzema furmankami i niezw?ocznie przyst?powano do „gaszenia”, tj. lasowania. By? to pierwszy materia? budowlany. Ludzie wiedzieli doskonale, ?e wapno im d?u?ej przebywa w dole, tym jest lepsze i trwalsze. Nast?pnie zamawiano kamie? piaskowiec, pochodz?cy z miejscowego kamienio?omu. Kamie? wydobywany by? i ciosany przez miejscowych fachowc?w. Za rok, mo?e dwa po zwiezieniu kamienia., zamawiano odpowiedni? ilo?? ceg?y, pochodz?cej r?wnie? z miejscowej cegielni. I znowu za rok lub dwa przywo?ono drewno z lasu na belki stropowe i wi??b? dachow?. Belki by?y ciosane specjalnymi toporami ciesielskimi, nadaj?c drewnu okre?lone gabaryty.
Na rok przed rozpocz?ciem budowy, kupowano blach? lub dach?wk?. Drewno na deski pod?ogowe ci?te by?o na miejscu przez traczy. Podci?te deski i belki by?y starannie pouk?adane w sztaple. Suszy?o si? ono przez wiele miesi?cy w zacienionym, przewiewnym miejscu. Od miejscowego stolarza przywieziono stolark? okienn? i drzwiow?. Buduj?cy si? musia? zgromadzi? jeszcze troch? got?wki na op?acenie fachowc?w, szczeg?lnie murarzy i cie?li, wykonuj?cych wi??b? dachow?.
Dokument zezwalaj?cy na budow? domu lub innych zabudowa? by? niezwykle uproszczony. Wydawa?o go Starostwo Powiatowe, ustalaj?c r?wnocze?nie nadz?r z urz?du okre?lonej osobie, tj. budowniczemu.
Maj?c ju? prawie wszystko, co jest potrzebne do budowy, gospodarz zamawia? ekip? budowlan?, sk?adaj?c? si? z 7-miu os?b. Byli to doskonali murarze, kt?rzy potrafili tak?e wykonywa? roboty pokrewne bran?y murarskiej. Kierownikiem tej grupy by? Micha? ?wierk, bardzo dobry fachowiec, kt?ry podj?? si? wraz ze swoj? grup? budowy ko?cio?a w Stanimierzu. W sztuce budowania dom?w wiejskich by? on niedo?cigniony. W jego ekipie, wi?cej ni? po?owa, to byli krewni. Wszyscy pochodzili z przysi??ka Zag?ry.
Do budowy przyst?powano w zasadzie w okresie przerw w pracach polowych, przewa?nie na pocz?tku maja. Budowa typowego domu wiejskiego trwa?a oko?o miesi?ca. Nierzadko ju? po dw?ch tygodniach na wi??bie dachowej sta?a ju? wiecha. Do krycia dachu przyst?powali ju? blacharze lub dekarze. Budynek doprowadzany w podanym wy?ej czasie do stanu zerowego musia? podsycha? od dw?ch do trzech miesi?cy, po czym przyst?powano do tynkowania wn?trz, wykonania pieca i pod??g. Wczesn? jesieni? mo?na ju? by?o mieszka?. Jedynym ?ladem, wskazuj?cym, ?e budynek zosta? niedawno wybudowany by?y nieotynkowane ?ciany. Z tynkami zewn?trznymi czekano ca?y rok. Podyktowane to by?o wzgl?dami technicznymi. Wg opinii hanaczowskich murarzy, wcze?niejsze tynkowanie ?cian z wewn?trz i zewn?trz powodowa?y puchni?cie i odstawanie tynk?w. Ci ludzie znali si? na rzeczy.
Trzeba by?o im wierzy?, bowiem stawiane przez nich domy by?y solidne i trwa?e. By?y ?wiadectwem ich fachowo?ci i rzetelno?ci. Do ciekawostki zaliczy? by mo?na fakt, ?e do budowy budynku murowanego prawie wcale nie u?ywano cementu. Pocz?wszy od kamiennych fundament?w a? do strychu, jedynym spoiwem by?a zaprawa wapienna. Odrobin? gipsu dodawano do zaprawy przy tynkowaniu sufit?w.
Nowo wybudowany dom mieszkalny sk?ada? si? z dw?ch pokoi i kuchni oraz z niewielkiej spi?arni, zwanej tam komor?.
Poprzednio wspomniano, ?e budowa dom?w mieszkalnych i wi?kszych budynk?w inwentarsko - gospodarczych wymaga?a zezwolenia w?adz powiatowych. Warunkiem otrzymania takiego zezwolenia by?o to, ?e nowo wznoszony budynek musia? by? budowany z materia??w ogniotrwa?ych. Niekt?rzy niezamo?ni mieszka?cy wsi budowali nadal lepianki, staraj?c si? bardzo szybko postawi? budynek, zanim w?adza si? zorientuje. Prawie zawsze si? to udawa?o Zanim w?adze gminne si? o tym fakcie dowiedzia?y, budynek - lepianka by ju? pod dachem. Ko?czy?o si? to zawsze kilkuz?otow? grzywn?, na?o?on? na niesfornego „inwestora”.
Na budynek - lepiank? niewiele trzeba by?o pieni?dzy na zakup materia??w. Za got?wk? kupowano tylko drewno. Natomiast takie materia?y, jak: glina, piasek czy s?oma buduj?cy zaopatrywa? si? we w?asnym zakresie. We wsi gliny i piasku nie brakowa?o. Zasadniczym elementem takiej lepianki by? szkielet drewniany. U samego do?u podwaliny musia?y by? dobrze wypoziomowane i oparte na kamieniach lub murowanych s?upkach. W g?rnej cz??ci szkieletu umieszczono p?atwie, na kt?rej spoczywa?a wi??ba dachowa. W po?owie belek pionowych (s?upk?w) umieszczona by?a belka pozioma, wzmacniaj?ca ca?? konstrukcj?. W belce dolnej wywiercone by?y otwory w g?rnej cz??ci. W belce ?rodkowej, otwory by?y wywiercone od g?ry i od do?u. G?rna belka mia?a otwory od do?u. W otwory te wciskano paliki i mocno klinowano. W ten spos?b powsta?a jakby snopowa drabina od do?u. Od belki ?redniej do belki g?rnej by?a jakby druga drabina. T? drewnian? konstrukcj? mocno klinowano i wzmacniano wspornikami. Szkielet by? niezwykle mocny i stabilny. Nast?pnie przyst?powano do ustawiania krokwi i przybijania ?at poprzecznych. Na ciekawostk? mo?e zakrawa? fakt, ?e przy ca?ej konstrukcji drewnianej nie u?yto ani jednej klamry ?elaznej, ani jednego gwo?dzia.
Miejsce styk?w poszczeg?lnych belek czy krokwi wykonywanych na wpust wzmacniano ko?kami drewnianymi, wbijanymi w wywiercone otwory a? do oporu.
Przy budowie konstrukcji drewnianej pracowa?o kilku cie?li. Natomiast piln? spraw? by?o zatrudnienie kilkunastu ludzi do wype?niania ?cian. Tym materia?em ?ciennym by?y, po prostu, „walki”, tj. d?ugie warkocze z ?ytniej s?omy, wymieszane z glin?. Glina musia?a by? dobrze ugnieciona z dodatkiem plew. Tymi glinianymi warkoczami „walkami” przeplatano umocowane uprzednio paliki. W ten spos?b powstawa?a ?ciana o nier?wnej powierzchni, przypominaj?cej plecionk?. Tak? cha?up? nazywano walkowan?. Przy wype?nianiu ?cian warkoczami pracowa?o kilku m??czyzn oraz znacznie wi?cej kobiet. Nikt nimi nie kierowa?. Ka?dy wiedzia? dok?adnie, co ma robi?. Oczywi?cie za t? prac? nie p?acono. By?a to udzielana, ze szczerego serca, bezinteresowna pomoc. Wype?nianie ?cian „walkowanie” trwa?o kilka dni. W tym czasie dekarz „poszywacz” przyst?pi? do krycia dachu., Inni, w ?wie?? jeszcze glin? wciskali kamyki i u?amki cegie?. ?cian nie wyg?adzano, je?li p??niej mia? by? po?o?ony tynk z zaprawy wapiennej.
Je?li cha?upa mia?a by? bielona bia?? glink? z Borszowa, ?ciany wyg?adzano bardzo starannie.
Wewn?trz budynku ubijano polep? z gliny. W frontowej cz??ci budynku a nieraz wok?? niego, wykonywano opask? z gliny zwan? „przyzb?”. Mia?a ona chroni? chat? przed przemarzaniem od gruntu. „Przyzba” by?a wysoka na p?? metra i tyle? szeroka.
W letnie, niedzielne popo?udnia, starsi gospodarze lubili sobie posiedzie? na nagrzanej przyzbie, sp?dzaj?c wolny czas na pogaw?dkach. W chatach „walkowanych” r?wnie? strop by? inny ni? w domach murowanych. Belki stropowe „tramy” by?y bardzo grube i mocne. Na nich, nie pod nimi, by?y u?o?one g?adko ostrugane deski. Taki sufit nazywano „?ciel?”. Obcemu przybyszowi, dziwna troch? wydawa?a si? taka izba z drewniana pod?oga – zamiast sufitu.
Budynki murowane i gliniane wymaga?y nieco innej konserwacji, kt?re w obu przypadkach by?y domen? kobiet. Mieszkanki Hanaczowa by?y bardzo wra?liwe na wygl?d swoich dom?w. Zazwyczaj na wiosn?, zaraz po odwaleniu ogacenia „zagaty”, kobiety przyst?powa?y do bielenia ?cian od zewn?trznej strony. W domach murowanych lub glinianych lecz otynkowanych zapraw? wapienna, ?ciany malowano mlekiem wapiennym. Natomiast ?ciany gliniane bielono bia?? glink?, przywo?on? ze wsi Borsz?w k/Przemy?lan. Wn?trza izb bielono na kr?tko przed ?wi?tami Wielkanocnymi. Dba?o?? o estetyczny wygl?d swoich domostw by?a wprost obsesj? hanaczowskich kobiet. W taki spos?b m??czy?ni oceniali swoje ?ony.
W porze wiosennej i letniej, w ka?d? prawie sobot? wiele m?odych kobiet i dziewcz?t udawa?o si? z p?achtami po glin?. Na wielu brzegach, skarpach, miedzach wida? by?o otwory, wykopane do?? g??boko. Z wygl?du przypomina?y one lisie nory. To kobiety podbiera?y glin? i to nie byle jaka. Musia?a ona by? ???ta, jak ???tko w jajku. Ta gliniana „emulsja” s?u?y?a do malowania dolnej cz??ci ?cian w postaci efektownej opaski. Tym glinianym roztworem od?wie?ano tak?e „przyzb?” i polep? wewn?trz budynku. Dla wi?kszego efektu „przyzby” i posadzki gliniane posypywano bardzo bia?ym piaskiem. Kobiety wy?ywa?y si? „artystycznie” maluj?c obw?dki dooko?a budynku oraz okien. Obw?dki by?y w lini?, zygzak, w??yk, kropki, Zdobi?y, jak mog?y swoje domostwa, pomimo ogromnego zm?czenia prac? w polu. ?miali si? z nich m??czy?ni, ?e to, co robi?y, by?o zb?dne, niepotrzebne – ?e to s? fanaberie. Perswazje nie pomaga?y. Kobiety hanaczowskie by?y bardzo uparte. Umia?y postawi? na swoim.
Kobiety dba?y te? o wygl?d wn?trz swoich mieszka?. ???ko musia?o by? zas?ane ozdobn? kap?. Poduszki pouk?adane by?y prawie pod sam sufit. Izba by?a zawsze czysto utrzymana i porz?dnie wymieciona. Gospodyni chyba spali?aby si? ze wstydu, gdyby kto? obcy zasta? nieuprz?tni?t? izb?. Na oknach sta?y doniczki z kwiatami. We wsi trudno by?o znale?? domostwo bez ogr?dka kwiatowego. Trudno te? by?o zasta? nieuprz?tni?te na niedziel? podw?rko.
Generalne sprz?tanie z odnawianiem i ozdabianiem ?cian budynk?w znajduj?cych si? na posesji – odbywa?o si? zazwyczaj trzy razy do roku:
przed ?wi?tami Wielkanocnymi,
przed ?wi?tem Bo?ego Cia?a,
przed ?wi?tem odpustowym, przypadaj?cym 22 lipca.
I chocia? po?owa dom?w by?a kryta strzech?, i chocia? budynki mieszkalne i gospodarcze nie by?y okaza?e, to obej?cia, jako ca?o?? sprawia?y dobre wra?enie. Ich naturaln? ozdob? by?y rosn?ce w obr?bie posesji drzewa owocowe, okryte wiosn? kwieciem, p??niej zieleni?, a jeszcze p??niej – zieleni?, przetykan? czerwieni? „urodzaju”. Nago?? drzew okrywana by?a tak?e puchem ?nie?nym.
By? r?wnie? okres, kiedy wie? rozmazana w jesiennej szarudze, czy w rozkis?ym b?ocie przedwio?nia – wygl?da?a bardzo szaro, nieprzytulnie. Okres ten nie by? jednak d?ugi.
Ko?cz?c ten temat jeszcze raz nale?a?oby podkre?li? o ?yczliwym stosunku jednych do drugich. Dobitnym tego przyk?adem niech b?dzie bezinteresowna pomoc, jaka udzielali mieszka?cy wsi potrzebuj?cym dora?nie takiej pomocy. Zwiezienie takich materia??w budowlanych jak: kamie?, ceg?a, piasek, glina wymaga?oby du?o wysi?ku ze strony buduj?cego si? mieszka?ca wsi. Posiada? on czasem jednego konia, czasami nie dysponowa? ?adn? si?? poci?gow?. Gdy tylko dowiedziano si?, ?e zacz?to zwozi? kamie?, pojawia?y si? furmanki, wprost na wyrobisku. Gospodyni liczy?a tylko uczestnik?w tej zbiorowej pomocy pragn?c ich pocz?stowa? pierogami, okraszonymi s?onin? lub mas?em. Podobnie post?powano przy zw?zce innych materia??w, jak: ceg?a, piasek i glina. Taka pomoc udzielali nie tylko krewni lub s?siedzi, pomagali te? ludzie zupe?nie obcy. Pomoc ta nie by?a organizowana przez ksi??y, nauczycieli lub so?tysa. By?a spontaniczna i ca?kowicie bezinteresowna.

Tekst pochodzi z ksi??ki pt. Dzieje Hanaczowa Miko?aja Kwa?niewskiego i Kacpra W?grzyna (Luba? 1985r.)
Dodane przez piotrwojtowicz dnia luty 01 2010 13:17:03
0 Komentarzy · 3786 Czyta · Drukuj
ill titleKomentarze
Brak komentarzy.
ill titleDodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
ill titleOceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Uytkownikw Online
Goci Online: 5
Brak Uytkownikw Online

Zarejestrowanch Uzytkownikw: 11
Najnowszy Uytkownik: marian klosowski
Copyright bazylek© 2009